niedziela, 15 stycznia 2017

Tropy i utrapienia

Zaczniemy od utrapień. Mija oto drugi dzień, odkąd życie naszego "charta" (w rzeczy samej przybłędy bez papierów, więc kundla...) uległo znacznej zmianie. I jak na razie zmiana ta mu się ciągle nie podoba:


A przecież mówię, tłumaczę..! Będzie miał lepsze, spokojniejsze i dłuższe życie. Nie będzie się włóczył nie wiadomo gdzie, więc mniejsza szansa, że go ktoś wreszcie odstrzeli. Nic do niego nie dociera...


Drugą dobę nic tylko nie ruszę się. Tak będę leżał. Albo zostawcie mnie w spokoju, chcę umrzeć! Czy inne "cierpienia młodego Wertera" - jak zauważyła Najlepsza z Żon.

Mimo, że łba nie ucięliśmy. Tylko jądra! Najzupełniej zbędne w naszym gospodarstwie: hodowli kundli "w typie charta polskiego" ani nam w głowie było prowadzić - od samego początku. Histeryczna reakcja Lorda tylko potwierdza, że nasza decyzja była jedyną słuszną - osobnika tak rozchwianego emocjonalnie rozmnażać nie ma sensu. A zaczął się nam włóczyć (abstrahując od kwestii, że ani uwiązać, ani zamknąć, ani włożyć do samochodu i tak się nie daje - żeby go zawieźć na zabieg NAJPIERW musieliśmy podać "głupiego Jasia"...) - aż schudł. Wiadomo, co go tak do wsi ciągnęło...

Poza tym - większych utrapień, chwała Najwyższemu, nie ma: co prawda obojeśmy nieco niezdrowi, ale dziś odpoczęliśmy - mało brakowała, a miałbym kolejny łykend za kółkiem, ale Bóg ustrzegł, będzie dobrze.

Poszliśmy sobie rano na spacerek i, jak to zwykle na ponowie, znalazły się interesujące ślady.

Liska:


Zajączka:



Dzika (tu nie byłem pewien, łoś mógłby wyglądać podobnie, ale dalej znalazły się ślady buchtowania, więc  sprawa jasna):


Zrobiłem ślad stopy (rozmiar 43), żebyście Państwo mogli ocenić wielkość:


Większej liczby zajączków (zapewne dwóch - pora godowa...):


Sarenek:



Sarenki to nawet widzieliśmy, ale mam za słaby obiektyw, żeby dało się im robić zdjęcia z tej odległości. Towarzyszył nam w spacerze tylko jeden pies, kundel (absolutnie beztypowe i jąder nie posiadający już od dawna) Wigor:



A skoro jesteśmy przy rododendronach:


Zabrałem też aparat na południowe karmienie koni. Udało się uwiecznić kilka scenek (namawiam Najlepszą z Żon, żeby notowała gdzieś przynajmniej fabularne scenariusze takich anegdotek, będzie co dzieciom opowiadać, jak się bajki skończą...).

Margire:


Widać mnie dobrze..?


Przygotowuję się...


I hop! Pi...lę kulturę..!


Nie będzie mnie żaden selle francais uczył jeść nożem i widelcem..!

Julian:
To jest MOOOOJA marchewka...!


Moooje wiaderko! Nawet spłoszony go nie wywalę!


Ty potworze! Na pewno chcesz mnie dosiąść! Moje PIĘKNE futro się od tego sfilcuje, auuu..!

Buba:
Stary głupieje...


Żal..!


No ale weź, mogłabyś dać mi coś innego niż PUSTE wiaderko. Widzisz, że płaczę. To z głodu! Z wieeelkiego głodu! A pokazałabym ci na czym polega SZTUKA życia...


Naprawdę nie..? Nic a nic..?

Jedna Szefowa, jak zwykle, zachowała stoicki spokój i w żadne komedie się nie wdawała:

środa, 11 stycznia 2017

Mroźni Królowie

Zima zawitała w nasze strony, a i owszem, prawdziwa:
















Aczkolwiek, tu musimy się pochwalić, Święto Objawienia Pańskiego, popularnie zwane Świętem Trzech Króli (a w kręgach zbliżonych do żałosnej organizacji znanej pod nazwą "zarozumiala.pl" jako "Święto Sześciu Króli", no ale tym się może nie sugerujemy - Najlepsza z Żon twierdzi, że hasło jurny jak Petru mogłoby doprowadzić do natychmiastowego bankructwa najlepszy ośrodek unasienniana bydła...) spędziliśmy w miejscu, gdzie zima była Jeszcze Prawdziwsza. I mamy na to dowody! Z braku czasu i miejsca ograniczam się do jednego tylko, poglądowego zdjęcia:


niedziela, 1 stycznia 2017

Starsi panowie i laska

Noc sylwestrowa do łatwych nie należy: strzelają (Bóg wie po co... to chiński zwyczaj..!), nie wszystkie zwierzęta dobrze to znoszą. Zwłaszcza mało odważne kundle trochę podobne do chartów, jak mam być precyzyjny...

Mimo przeciwności zebraliśmy się jednak - i pojechaliśmy!








Towarzyszami życia i pracy naszej Mahru są dwaj starsi, ale bardzo żywotni panowie (już szron na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj..!):



Obaj ponad dwudziestoletni!

W drodze powrotnej zajrzeliśmy do królów:


Mimo, że śpiewaliśmy skądinąd Nigdy z królami nie będziem w aliansach... - ale dysonansu nie czujemy, godność królewska Trzech Mędrców to przecież tylko pewna konwencja, nic jej wprost nie potwierdza..!

W sumie, to mamy małe ogłoszenie. Jak by ktoś z okolic Kampinosu/Teresina chciał się z małą Mahru systematycznie pobawić (lada moment ma być gotowy okrąglak, więc taka zabawa nie będzie już wymagała ani tyle siły, ani tyle ostrożności, co moje ganianie na lince...) - to byśmy radzi byli. I jakoś byśmy się odwdzięczyli. Na przykład - latem przyjmując w gościnę w Boskiej Woli, połączoną z jakimiś jazdami na starszych tekińcach...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...